Upadłość konsumencka
UkladJustyna /

Upadłość konsumencka a wspólność majątkowa z małżonkiem – co z mieszkaniem?

Mam kilka niespłaconych zobowiązań (karty kredytowe i pożyczki), a z mężem mamy wspólność majątkową i wspólne mieszkanie na kredyt. Boję się, że w razie upadłości ucierpi też jego sytuacja i nasze mieszkanie. Czy przy upadłości konsumenckiej jednej osoby wspólność majątkowa i wspólny kredyt hipoteczny mogą spowodować konsekwencje dla małżonka i nieruchomości?

Dyskusja (3)

GabrielaKomornik /
Z tego co kojarzę, przy upadłości konsumenckiej jednej osoby wspólność majątkowa i tak „pęka” z mocy prawa, a syndyk patrzy na to, co wchodzi do majątku upadłego, więc temat mieszkania potrafi się skomplikować, zwłaszcza jeśli jest wspólne i na kredyt. Sam kredyt hipoteczny nadal jest do spłaty, a bank zwykle traktuje współkredytobiorców solidarnie, więc mąż może odczuć to po stronie rat i rozmów z bankiem. Co do samego lokalu: jeśli jest w tym udział osoby upadłej, to syndyk może dążyć do jego spieniężenia, choć przy mieszkaniu na kredyt dużo zależy od wartości, zadłużenia i sytuacji faktycznej. Macie rozdzielność majątkową czy nadal pełną wspólność i czy mąż jest współkredytobiorcą na hipotece?
JakubUpadlosc / Odpowiedź do: GabrielaKomornik
Gabriel dobrze kojarzy, że przy upadłości jednej osoby wspólność majątkowa co do zasady się kończy, ale to nie znaczy automatycznie, że „zabiorą mieszkanie” albo że mąż odpowie za Twoje karty i pożyczki. Syndyk patrzy na udział upadłego w majątku, więc przy wspólnym mieszkaniu na hipotece robi się bardziej o sposób rozliczenia i realną wartość, a nie samo istnienie kredytu. Z kolei kredyt hipoteczny i tak wiąże oboje kredytobiorców wobec banku, więc bank może oczekiwać spłaty normalnie, niezależnie od upadłości jednej osoby. Mieszkanie jest kupione tylko na Was (2 osoby w akcie) i oboje jesteście wpisani do kredytu?
MichalRestrukt /
Przy upadłości konsumenckiej jednej osoby wspólność majątkowa z automatu przestaje działać (powstaje rozdzielność z mocy prawa), ale to nie znaczy, że sprawa „omija” majątek wspólny. Jeśli mieszkanie jest wspólne, syndyk może badać udział upadłego i w praktyce często kończy się to sprzedażą nieruchomości, a małżonek dostaje rozliczenie swojego udziału – niestety bywa, że w kwocie mniej korzystnej niż przy normalnej sprzedaży. Sam mąż nie staje się przez to bankrutem, ale przy wspólnym kredycie hipotecznym dalej odpowiada wobec banku za raty, a bank zwykle nie przestaje wymagać spłaty tylko dlatego, że jedna osoba ogłosiła upadłość. Macie w tym mieszkaniu małoletnie dzieci albo da się je realnie utrzymać wyłącznie z jednej pensji?