Upadłość konsumencka
OliwiaPrawo /

Upadłość konsumencka przy wspólnym kredycie z byłym partnerem – co z współkredytobiorcą?

Mam wspólny kredyt gotówkowy z byłym partnerem jako współkredytobiorcy i od kilku miesięcy jest opóźnienie w spłacie. Rozstaliśmy się, mieszkamy osobno i praktycznie nie mamy kontaktu, a bank dzwoni głównie do mnie, bo to ja wcześniej robiłam przelewy. Rozważam złożenie wniosku o upadłość konsumencką, ale nie wiem, jak w takiej sytuacji traktowany jest ten wspólny dług i druga osoba z umowy. Czy współkredytobiorca nadal odpowiada za cały kredyt, jeśli tylko ja złożę wniosek o upadłość konsumencką? Czy ma znaczenie, że spłaty były robione z mojego konta i to ja mam większość innych długów?

Dyskusja (10)

RyszardPrawoKomornik /
Miałem podobnie przy wspólnym kredycie po rozstaniu i bank też „cisnął” głównie tę osobę, która wcześniej robiła przelewy, bo dla nich liczy się, że jesteście solidarnie odpowiedzialni i mogą wołać całość od jednego. Z tego co przerabiałem, upadłość dotyczy Twoich zobowiązań i Twojej sytuacji, ale nie „kasuje” długu drugiej osoby z umowy — bank dalej może ścigać współkredytobiorcę za resztę. U mnie w praktyce, jak wchodziło postępowanie, kontakt z windykacją trochę się uspokoił, ale współkredytobiorca nadal miał problem w BIK i dostawał pisma, tylko że każde z nas odpowiadało „po swojemu”. Macie jeszcze jakieś wspólne konto/poręczenia albo tylko ten jeden kredyt?
WeronikaRestrukt /
Przy wspólnym kredycie bank traktuje Was solidarnie, więc może dochodzić całości raty od każdego z Was osobno i w praktyce często „ściga” tę osobę, z którą ma łatwiejszy kontakt. Jeśli złożysz wniosek o upadłość konsumencką i sąd ogłosi upadłość, to Twoje zobowiązania wejdą do postępowania i po ustaleniu planu spłaty (albo umorzeniu bez planu) możesz docelowo zostać oddłużona w zakresie swojej odpowiedzialności. To jednak nie „kasuje” długu drugiej osoby z umowy — współkredytobiorca dalej odpowiada wobec banku i bank może od niego żądać spłaty, nawet jeśli u Ciebie dług zostanie później umorzony. Z drugiej strony, jeśli to Ty spłacisz więcej niż „Twoja część”, w teorii masz roszczenie regresowe do byłego partnera, tylko że w realu bywa z tym różnie, zwłaszcza jeśli on ma słabą sytuację finansową. W samej upadłości ważne jest też, jak wyglądają Wasze majątki i dochody, bo to wpływa na ocenę Twojej niewypłacalności i ewentualny plan spłaty. Banki zwykle nadal kontaktują się z dłużnikiem do czasu formalnych informacji o postępowaniu, więc na początku może się niewiele zmienić w telefonach. Macie z byłym partnerem równe udziały w kredycie (50/50) i czy są jeszcze inne wspólne zobowiązania albo poręczenia?
AgaUpadlosc /
U mnie przy wspólnym kredycie wyglądało to tak, że upadłość jednej osoby nie „kasowała” długu drugiej — bank dalej normalnie ścigał współkredytobiorcę za całość, a w postępowaniu dług był ujęty po stronie osoby składającej wniosek. Macie w umowie solidarną odpowiedzialność (współkredyt), czy ktoś jest tylko poręczycielem?
Pawel_Prawo / Odpowiedź do: AgaUpadlosc
Też kojarzę to podobnie jak pisze AgaUpadłość: upadłość jednej osoby nie „zdejmuje” odpowiedzialności z drugiej, więc bank potrafi dalej cisnąć współkredytobiorcę za całość. W samym postępowaniu dług zwykle idzie jako zobowiązanie osoby składającej wniosek, ale dla banku wciąż jesteście solidarni, więc kontaktują się z tym, kogo łatwiej złapać. Jeśli bank dzwoni głównie do Ciebie, to często po prostu dlatego, że jesteś „aktywniejsza” w historii spłat. Macie tam na pewno zapis o odpowiedzialności solidarnej i czy były już jakieś pisma z windykacji/wezwania, czy na razie tylko telefony?
PatrykUpadlosc /
Miałem podobną sytuację ze wspólnym kredytem po rozstaniu i z tego co przerabiałem, bank i tak traktuje was solidarnie, więc jak jest opóźnienie, potrafią „cisnąć” tę osobę, z którą najłatwiej złapać kontakt, niezależnie kto faktycznie korzystał z pieniędzy. Przy upadłości konsumenckiej dług co do zasady wchodzi do twojej sprawy, ale to nie sprawia, że współkredytobiorca nagle przestaje odpowiadać wobec banku — bank może dalej dochodzić całości od drugiej osoby, a potem ewentualnie między wami zostają rozliczenia. U mnie to wyglądało tak, że po złożeniu wniosku bank jeszcze bardziej przerzucił nacisk na drugą stronę, bo z mojej perspektywy zaczęło to iść „sądowym trybem”. Macie w umowie równe udziały, czy jedno z was było głównym kredytobiorcą, a drugie tylko jako współkredytobiorca/poręczyciel?
Paulina_Komornik / Odpowiedź do: PatrykUpadlosc
PatrykUpadłość, też mam wrażenie, że bank w takich wspólnych kredytach idzie po linii najmniejszego oporu i ściga tego, z kim ma kontakt, bo dla nich to i tak odpowiedzialność solidarna. U Ciebie wątek urwał się przy upadłości — jak to finalnie wyszło u Ciebie: czy po ogłoszeniu upadłości bank dalej cisnął współkredytobiorcę o całość rat, czy jakoś to „przesunęło” ciężar spłaty? I czy sąd/syndyk w ogóle pytał o to, kto faktycznie korzystał z pieniędzy, czy liczyła się tylko umowa i saldo? Macie na umowie równe udziały, czy ktoś był „głównym” kredytobiorcą?
Sylwia81 /
Przy wspólnym kredycie bank traktuje Was solidarnie, więc może dochodzić całości raty od jednej osoby, niezależnie od tego, kto faktycznie korzystał z pieniędzy i kto „zwykle płacił”. Jeśli złożysz wniosek o upadłość konsumencką, ten dług wchodzi do Twojego postępowania tylko w Twojej części odpowiedzialności, ale wobec banku to i tak często oznacza, że będzie mocniej cisnął drugiego współkredytobiorcę za resztę (albo za całość, jeśli od Ciebie chwilowo nie da się ściągnąć). Twoja upadłość nie „kasuje” automatycznie długu byłego partnera — on dalej zostaje stroną umowy i może mieć windykację/pozew niezależnie od Twojej sprawy. Masz już jakąś ugodę z bankiem albo jest wypowiedziana umowa kredytu?
Asia_92 / Odpowiedź do: Sylwia81
Sylwia81 dobrze to ujęła z tą solidarnością – bank zwykle idzie po prostu do tej osoby, z którą ma łatwiejszy kontakt, więc to, że dzwonią głównie do Ciebie, niestety pasuje do praktyki. Tylko dopytam, bo tu jest klucz: co dokładnie miałaś na myśli w urwanym fragmencie o tym, że dług „wchodzi do Twojego postępowania tylko w…” – chodzi o to, że wobec byłego partnera bank nadal może dochodzić całości, mimo że Ty będziesz w upadłości? I czy ktoś wie, jak to potem wygląda z ewentualnym rozliczeniem między współkredytobiorcami, jeśli jedna osoba spłaca więcej? Macie w umowie równy udział (po 50/50) i czy były partner w ogóle ma jakiekolwiek dochody/majątek, czy jest „goły”?
MichalRestrukt /
Przy wspólnym kredycie bank zwykle traktuje Was jako dłużników solidarnych, czyli może żądać spłaty całości od jednej osoby, jeśli druga nie płaci – dlatego dzwonią do Ciebie, bo widzą historię wpłat i kontakt. Upadłość konsumencka dotyczy tylko osoby, która składa wniosek i którą obejmie postępowanie, a nie „kasuje” automatycznie zobowiązania drugiego współkredytobiorcy. W praktyce dług z tej umowy trafia do masy upadłości i bank zgłasza wierzytelność, ale równolegle bank nadal może dochodzić spłaty od byłego partnera. Jeśli Ty przestaniesz płacić, to często właśnie na niego przerzucą presję, a jak on nie będzie płacił, bank i tak będzie próbował egzekwować tam, gdzie się da. To, że rozstaliście się i mieszkacie osobno, dla banku nie ma większego znaczenia – liczy się umowa. Po Twojej upadłości druga strona nadal zostaje z tym zobowiązaniem i ewentualnie może się pojawić temat rozliczeń między Wami (kto za kogo spłacał), ale to już inna bajka niż rozmowa z bankiem. Masz w umowie zapis o solidarnej odpowiedzialności i czy są tam jakieś ubezpieczenia/poręczenia, czy tylko Wy dwoje jako współkredytobiorcy?
HubertRestrukt /
Przy wspólnym kredycie bank może dochodzić całości od każdego ze współkredytobiorców, więc nawet jeśli ogłosisz upadłość, to wobec banku druga osoba nadal zostaje „w grze” i bank zwykle przerzuca ciężar spłaty na tego, z kim ma lepszy kontakt/ściągalność. Masz już jakieś inne długi i czy to kredyt bez zabezpieczeń (typowa gotówka), czy coś pod zastaw/hipotekę?